Odkąd sięgnę pamięcią, zawsze uważałam że zdrowo się odżywiam i robię w tym kierunku dużo więcej niż przeciętność nakazuje. Jednak gdy teraz sięgam pamięcią wstecz, widzę że wcale nie było tak dobrze jak mi się wydawało. Od zawsze kocham jeść, a jako że u mnie w domu nie je się tłusto i niezdrowo, uważałam że nie ma co sobie odmawiać. Odnośnie świąt, wszystko było by dobrze gdyby nie to, że gdy jest się dzieckiem, studentką lub ma się po prostu dużo wolnego czasu to święta trwają dużo dłużej niż te 2 czerwone kartki w kalendarzu. Weźmy Boże Narodzenie; Wigilia 24 grudnia, ale wolne już, tak jak w tym roku od 20-go. A przecież podczas gotowania trzeba popróbować, oblizać łyżki itd. 2 dni świąt, ale wolne dalej trwa, masa ciast i smakołyków została, a Ty z nią sam na sam w domu. Dobrze, że w perspektywie jest Sylwester, to trochę motywuje i trzyma w ryzach żeby nie dać się pokonać tym przysmakom, bo sukienka na sylwestrową noc czeka. I tak trwa ten okres aż do nowego roku. Jakieś 2 tygodnie ciągłych pokus. Nie jest lekko. Wielkanoc? Mogłoby się wydawać, że krótkie święta, ale w moim wypadku- zjechałam do domu w czwartek wielkanocny, mamy teraz wtorek a ja jestem ciągle w domu rodzinnym i walczę z pokusą na masę ciast, które zostały z wczorajszego świętowania.
Z roku na rok jestem bardziej świadoma tego jak się odżywiać, jak dbać o siebie, żeby dobrze się czuć i dobrze wyglądać. Dużo ćwiczę, dużo się ruszam w ciągu dnia, pilnuję posiłków i to zaowocowało 8 kilogramami mniej. Można by powiedzieć, że w związku z tym mogę sobie nie żałować w te święta. Jednak znając moje niekontrolowane napady na słodkie jedzenie, wolałam się wcześniej zabezpieczyć. Dlatego 2 tygodnie wcześniej przekopywałam internet w poszukiwaniu przepisów na odchudzone wersje tradycyjnych ciast. Jak się okazuje, potrzeba jest matka wynalazków- dużo ludzi ma potrzebę obcinania kalorii w wypiekach, dlatego udało mi się znaleźć całkiem pokaźny pakiecik ciast, które spełniały moje wymogi. Sprawa zaczęła się komplikować po skonfrontowaniu ich z mamą, która większość pomysłów odrzuciła twierdząc, że goście przyjeżdżając na święta wręcz oczekują, że będzie słodko i kalorycznie. Hmm ok, ale to nie znaczy że ja mam na tym cierpieć, albo ograniczyć się do jednego kawałka ciasta, bo jest tak kaloryczne że kalorii wystarczyło by na 2 posiłki. Doszłyśmy w końcu do kompromisu: mama zrobiła 2 tradycyjne ciasta, ja 3 w odchudzonej wersji.
Mianowicie na warsztat poszły mazurki, sernik i pascha.
Najbardziej jestem dumna z paschy, ponieważ była ona skonfrontowana przy stole z tradycyjną paschą, którą dostałyśmy w prezencie. Moja pascha składała się z twarogu, serka homogenizowanego i bakalii. W świątecznej wersji był: twaróg, 7 żółtka, kostka masła, 1,5 szklanki cukru, bakalie. No wybaczcie, ale nawet laik i ktoś kto ma w szerokim poważaniu takie coś jak kaloryczność, nie przeszedł by obok takiej różnicy obojętnie. Zrozumiałabym gdyby goście nawet nie chcieli spojrzeć na moją wersję, po tym jak ją zareklamowałam mówiąc co ma w składzie. Jakież było moje zdziwienie gdy cała moja pascha zniknęła! I to bez zachęcania czy wciskania na siłę swoich racji. Tym oto sposobem pascha w wersji fit stała się moim numerem 1 na liście świątecznych smakołyków na następny rok.
Odchudzona pascha
-0.5 kg twarogu chudego
-100-150 ml mleczka kokosowgo
-2 łyżeczki cukru trzcinowego, stewii, ksylitolu
-ananas
-bakalie- żurawina, morele,rodzynki
-żelatyna- 2 łyżeczki
Wykonanie:
Twaróg mielimy 2 razy na małych oczkach. Mieszamy go z mleczkiem kokosowym dosłodzonym cukrem. Bakalie sparzamy gorącą wodą (ja robię to 2 razy-mam nadzieję, że to wypłukuje siarczany którymi mogą być konserwowane) Można dodatkowo namoczyć je wcześniej w rumie. Użyłam także ananasa z puszki (oczywiście świeży był by lepszy) ze względu na jego pozytywne właściwości- przeciwzapalna bromelina, usuwanie toksyn itd. Gotową masę mieszamy z rozpuszczona żelatyną (ew. agarem), przekładamy do miseczki i wkładamy do lodówki. Podajemy odwróconą jak babkę wielkanocną, możemy przyozdobić z wierzchu wedle uznania.
pascha żółtkowo-maślano-cukrowa: 298 kcal B:10 W:30 T:15
pascha twarogowa: 98 kcal B: 6 W:8.5 T: 4.5
Mazurki
Tradycyjnie powinny być na kruchym cieście (czyt.- biała mąka, masło, cukier) Ja starałam się coś wycudować z mąki owsianej bez użycia masła.Goście także przynieśli ze sobą mazurki. Jeden był kajmakowy, drugi z gotową polewą czekoladową. A jak Monisia poradziła sobie ze swoją masą mazurkową? Tak jak zawsze staram się sobie radzić, czyli zastępując przetworzone produkty ich zdrowym zamiennikiem. I tak na jednym mazurku była tzw zdrowa nutella, dobrze znana w fitblogosferze; awokado, banany, kakao, a na drugim "dżem" z daktyli z polewą z mleczka kokosowego. Cały czas musiałam pamiętać że mimo wszystko, robię te cista na święta dla gości, a nie tylko dla siebie, więc pod ciemna masę poszedł domowy dżem pożeczkowy, a do białej masy dosypałam 3 łyżeczki cukru. Jeżeli ktoś ma rodzinę po jasnej stronie fit mocy może to sobie spokojnie odpuścić ;)
Składniki na 3 blaszki mazurkowe
Ciasto:
-30 dag mąki owsianej
-30 dag mąki pszennej
-10 dag zmielonych migdałów
-200 g jogurtu naturalnego
-4 jajka
- łyżeczka proszku do pieczenia
Masa czekoladowa
-1 awokado
-2 duże dojrzałe banany
-2 łyżeczki kakao
-50 g gorzkiej czekolady
-sok z cytryny do smaku
- domowy dżem porzeczkowy
Masa daktylowo-kokosowa
-15 daktyli
-250 ml mleczka kokosowego
-2 łyżki cukru, stewii, ksylitolu
Wykonanie:
Składniki na ciasto mieszamy, zagniatamy, Dzielimy na 3 części, wkładamy do zamrażarki. Po schłodzeniu formujemy rękami placki i rozwałkowujemy je cienko do wielkość foremki. Nakłuwamy widelcem i pieczemy "na zapach" jak określa to moja mama, czyli ok 30-40 min aż góra się przyrumieni.
Wersja czekoladowa:
Awokado blenduję z bananami, dodaję kakao i sok z cytryny, by przełamać mdły smak awokado. Czekoladę rozpuszczam w kąpieli wodnej, dodaję do masy. Spód upieczonego ciasta smaruję dżemem porzeczkowym i na to wykładam masę. Podpiekam jeszcze ok 20 min w piekarniku.
Wersja daktylowa:
Daktyle zalewam wrzątkiem i zostawiam na min 0.5 godz by zmiękły. Po tym czasie obieram je z zewnętrznej osłonki i blenduję podlewając je trochę wodą aż uzyskam konsystencję dżemu. Rozsmarowuję to na upieczonym spodzie. Mleczko kokosowe podgrzewam, agar rozpuszczam w oddzielnym naczyniu i dodaje do gotującego się mleczka. Gotuję to razem kilka minut i zostawiam do wystygnięcia, Agar tężeje w temperaturze pokojowej, więc gdy zaczyna się ścinać wylewam go na resztę ciasta,
Oba mazurki dekoruję migdałami, morelami, rodzynkami- można puścić wodze fantazji ;)
Kilka uwag technicznych: Ciasto nie jest idealne. Myślę, że to przez to że nie dodałam proszku do pieczenia. W oryginalnym przepisie ciasto było zagniatane z samej mąki owsianej i migdałów. Następnym razem spróbuję użyć po prostu mąki pszennej pełnoziarnistej. No i wałkujemy cieniutko bo inaczej będzie gruby gniot! Co do masy czekoladowej: jest idealna! ;) Wartościowa, zdrowa i pyszna! Jeżeli chcemy jeszcze obciąć kaloryczność i nie używać żadnych przetworzonych produktów- nie dodajemy czekolady. Samo kakao wystarczy dla koloru, a banan zrobi swoje dla słodkości. Odnośnie masy daktylowej- przechowujemy ciasto w lodówce! Ja tego nie zrobiłam i na 3 dzień daktyle się skwasiły....Więc albo trzymamy w zimnie, albo zjadamy od razu ;) Poza tym, mazurki podobno mają to do siebie, że powinno się robić je wcześniej żeby "skruszały". Moje nie miały na to czasu, więc gdy okazało się, że ciasto po upieczeniu jest twarde, chwyciłam się sztuczki wyszukanej w sieci. Znalazłam odpowiedź a'propos twardych pierników i uznałam że może zadziałać i w przypadku mazurków. Mianowicie należy pokroić jabłko w plasterki, ułożyć je na dnie jakiegoś naczynia, na tym kładziemy naszego mazurka i zamykamy. Następnego dnia ciasto powinno trochę zmięknąć.
mazurek z kajmakiem z puszki: 140 kcal B:2 W:13.6 T:8.5
mazurek z gotową polewą czekoladowy:150 kcal B:2 W:14.3 T: 9.4
mazurek fit: czekoladowy 78.5 kcal B:2.5 W:9,4 T:2.75
daktylowo-kokosowy 87.5 kcal B: 2.2 W 6.7 T 14.4
Na koniec- sernik. Nie jest on niskokaloryczny, chociażby ze względu na ciężki spód z nerkowców i wiórków kokosowych, ale i tak wole kalorie z nerkowców niż chemię z kupnych biszkoptów, które były na spodzie sernika mojej mamy. Masa też nie jest bardzo odchudzona- do twarogu dałam serek homogenizowany, cukier i gorzką czekoladę. Na wierzch owoce stężone agarem. Całościowo sernik prezentuje się bardzo efektownie. Spokojnie może robić za tort na wszelkie imprezy, dlatego tez nie chciałam zubożać jego składu, żeby też smakował tak jak tort, a nie tylko wyglądał dobrze. W ostatecznym rozrachunku i tak bije tradycyjny sernik na łeb.
Sernik tortowy
Składnikispód:
-10 dag nerkowców
-5 dag wiórków kokosowych
-10 daktyli
-łyżeczka kakao
masa:
-0,5 kg twarogu
-serek homogenizowany waniliowy
-2 jajka
-0,5 szklanki cukry, ksylitolu, stewii
-50 g gorzkiej czekolady
-łyżka mąki ziemniaczanej
-pół łyżeczki proszku do pieczenia
Wykonanie: Nerkowce i wiórki blendujemy ( ja używam młynka do kawy) Daktyle namaczamy i blendujemy tak jak w przypadku mazurka. Łączymy powstałą masę ze zmielonym i nerkowcami i wiórkami, dodajemy kakao i żółtko,mieszamy do połączenia się składników. Białko ubijamy oddzielnie, łączymy masą na koniec. Masę wylewamy na spód wyłożonej papierem tortownicy. Pieczemy w 180 stopniach przez ok 40 min. W międzyczasie przygotowujemy masę serową. Żółtka ucieramy z cukrem. Stopniowo dodajemy do nich zmielony 2 razy twaróg i serek homogenizowany. Czekoladę siekamy na drobne kawałki, wrzucamy do masy. Na koniec dodajemy ubite na sztywno białka i mąkę ziemniaczaną.
Sernik tradycyjny kcal:290 B:12.6 W:24 T:15.6
Sernik fit kcal:200 B:12 W:18.4 T:8
Liczby mówią same za siebie ;) Warto chyba trochę pogłówkować, przeszperać internet i dodać własnej inwencji by móc cieszyć się zdrowsza wersją ulubionych przysmaków. We wszystkich przepisach skupiałam się głownie na eliminacji cukru i masła. Dzięki temu węglowodany i tłuszcz w makro pochodzą z dobrych źródeł jak np owoce czy mleczko kokosowe. W związku z tym możemy wcinać takie ciacha bez większych wyrzutów sumienia ;)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz