piątek, 28 sierpnia 2015

Kopiec kreta


Kiedyś ulubionym ciastem mojego Konrada był Kopiec Kreta. Oczywiście ten z pudełka, w proszku.
Teraz, kiedy obydwoje zmieniliśmy styl życia i patrzenie na świat, nie potrzebne są nam takie gotowe pseudo produkty. Opanowałam tworzenie zdrowych zamienników do tego stopnia, że nawet moja Mama, która jest bardzo sceptyczna względem moich fanaberii, przekonuje się do nich i często bardzo jej smakują.

Poniżej podaję wam skład kupnego ciasta. Dla tych którzy nie wiedzą: składniki na etykiecie są podawane w kolejności, od tego którego jest proporcjonalnie najwięcej. Jak widać, w gotowym cieście najwięcej jest cukru, co już powinno nam dać do myślenia. ;) Oprócz tego substancje spulchniające, emulgatory, syrop glukozowy itd. Dodatkowo, według przepisu na opakowaniu, trzeba dodać jeszcze margarynę i śmietanę 30%.
Producent podaje, że kaloryczność w porcji 80 g to 246 kcal. Ocenę pozostawiam Wam ;)

cukier, mąka pszenna, 14% płatki czekolady, skrobia pszenna, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, żelatyna, substancje spulchniające (difosforany, węglany sodu), skrobia modyfikowana, emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym, mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem octowym), syrop glukozowy, mleko odtłuszczone w proszku, aromaty, sól

Dlatego wzięłam dziś na warsztat domowy kopiec kreta, mając w zamyśle, że będzie to mój posiłek potreningowy. Domownicy widząc, że szykuje się coś dobrego, zażądali też porcji dla siebie. Jako, że jest piątek, dla nich zrobiłam wersję de luxe, idealną na początek weekendu.

Jak mówiłam, to był mój posiłek potreningowy i wliczyłam go w makro. Mogłabym zjeść nawet całą porcję, ale nie zmieściłam. Połowa porcji- 430 g ma 397 kcal, czyli tyle ile posiłek potreningowy, czy  moje drugie śniadanie.

Poniżej podaję wam kaloryczność i makroskładniki dla każdej z 3 wersji. Policzyłam to dla porcji, czyli połowy tego co widać na zdjęciu. Gdybyśmy chcieli zjeść taki duży kawałek gotowego ciasta, pochłonęlibyśmy 1215 kcal!!!
Warto też zwrócić uwagę na rozkład makroskładników. W kupnej wersji przeważają węglowodany, ale są to cukry proste najgorszego pochodzenia.  Taka ich porcja natychmiast zostałaby skierowana do tworzenia rezerwy tkanki tłuszczowej. Węglowodany w moich wersjach, są złożone. Zjadając je, nie narażamy się na gwałtowny wyrzut insuliny do krwi, tylko stopniowe uwalnianie węglowodanów do krwi, dzięki czemu przez długi czas nasz głód jest zaspokojony, nasze mięśnie nakarmione.
W sklepowej wersji jest bardzo dużo tłuszczu, również najgorszej jakości. U mnie za to dominuje białko. W końcu to posiłek po treningowy. Zamiast pić sztuczne odżywki białkowe, wolę zjeść kawał takiego pysznego ciacha i dostarczyć mojemu organizmowi makroskładników najlepszej jakości.



kupny: 1215 kcal                         fit: 397 kcal                     de luxe:500 kcal 
           B:17 T:82 W:104                   B:45 T:4,5 W:43                    B:38.5 T:14 W:54


Robi wrażenie? To zakasujcie rękawy i bierzcie się do roboty! :D

Wersja fit:
-250 g twarogu chudego
-jogurt grecki 0% tłuszczu (lub serek bieluch lekki)
-banan
-1 jajko
-2 białka
-50 g mąki gryczanej
-łyżeczka kakao
-szczypta soli, cynamon do smaku
-10 g żelatyny
-mleko

Wersja de luxe
-450 g twarogu półtłustego
-2 serki homogenizowane waniliowe (po 200 g)
-2-4 banany
-2 jajka
-2 białka
-100 g mąki gryczanej
-2 łyżeczki kakao
-szczypta soli, cynamon do smaku
-20 g żelatyny
-mleko
- ok 30 g wiórków kokosowych
-cukier/stewia/ksylitol/erytrol

Ogólnie zasada w obu wariantach jest taka sama:

Omlety:
Ubijamy białka na sztywno.
Dodajemy żółtka, mąkę, kakao.
Ubijamy jeszcze chwilę do wymieszania składników.
Ja  na tym etapie dolewam jeszcze mojej herbaty do celów specjalnych: yerba mate z kakao i wanilią. 
Dzięki temu uzyskuję odpowiednią konsystencję i później omlet nie jest suchy.
W wersji fit, z tak przygotowanego ciasta smażymy 2 omlety na małej patelni (ok 14 cm średnicy dna) W wersji de luxe: 4 omlety, ewentualnie 2 na dużej patelni.

Masa serowa
Twaróg mielimy w maszynce na drobnych oczkach.
Do twarogu dodajemy serki i  miksujemy na gładką masę. 
W wersji de luxe do masy możemy dodać jeszcze banana i zblendować wszystko razem.
W wersji fit możemy dodać aromat waniliowy (w de luxe już mamy smak waniliowy)
Żelatynę rozpuszczamy w mleku. Wlewamy do masy twarogowej cały czas miksując.
Do wersji de luxe dodajemy wiórki kokosowe i słodzidło

Jeden omlet może wyjść nam grubszy-tym lepiej!
Wybieramy go na spodnią warstwę i smarujemy cienką warstwą masy serowej.
(Żeby omlet był wilgotny możemy podlać go lekko mlekiem, a w wersji de luxe alkoholem np rumem)
Następnie układamy pokrojone w plasterki banany.
Na banany kładziemy resztę masy twarogowej formując kopiec.
Chudszego omleta rwiemy na kawałki.
Jeżeli jest za gruby, możemy go przekroić wzdłuż. Kawałeczkami pokrywamy kopiec.
Wierzch dekorujemy plasterkami banana.







2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobione i zjedzone :) Rewelacja!
      Pozdrawiam -- Gabi

      P.S. Coś pokręciłam z komentarzem wyżej...

      Usuń