Brukselka to chyba jedyne warzywo, którego nie lubię i nie jem. Aż do dziś. Od teraz włączam brukselkę do swojego jadłospisu, bo na pewno warto. Jako warzywo z rośliny krzyżowych, brukselka ma udowodnione działanie przeciwnowotworowe, szczególnie w rakach piersi.
Więc co zrobiłam żeby polubić brukselkę? Upiekłam ją w dobrej marynacie.
Marynata
-2 łyżeczki sosu sojowego
-2 łyżeczki oliwy z oliwek
-2 łyżeczki octu jabłkowego
-trochę soku z cytryny
-przyprawy: zioła prowansalskie, sól, chili, pieprz ziołowy
Brukselkę wrzucamy do małego naczynia w którym będziemy piec brukselkę. Polewamy marynatą. Zakrywamy wieczkiem i mocno potrząsamy, by wszystkie warzywka dokładnie pokryły się sosem. Pieczemy ok 20 min w 180 stopniach.
Orzechowa nuta? Orzechów tu nie ma, ale jest siemię lniane, które daje wspaniały orzechowy posmak. Użyłam go zamiast jajka do sklejenia mięsa na kotlety, a efekt smakowy okazał się zdumiewający.
Pierś z kurczaka, lub jeszcze lepiej z indyka mielimy
(jeżeli nie mamy maszynki do mielenia, jak ja w moim studenckim mieszkaniu,
to kroimy na bardzo drobne kawałeczki)
2 łyżeczki siemienia lnianego rozdrabniamy na proszek (ja używam młynka do kawy).
Mniejszą połowę jogurtu greckiego doprawiamy ziołami, pieprzem, solą, czosnkiem
i wsypujemy zmielone siemię.
Dorzucamy rozdrobnione mięso, mieszamy.
Dajemy temu chwilę, by wszystko się połączyło i związało, po czym formujemy 2 kotlety
i wrzucamy na rozgrzaną patelnię.
Kotlety zajadamy z upieczoną brukselką i np komosą ryżową z dodatkiem marchewki i pietruszki ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz